Kiedy wyżej opisane przygotowania do wyprawy mamy już za sobą, uruchamiamy napęd MT klikając odpowiedni przycisk na panelu kontrolnym w kokpicie statku, a następnie ustawiając prędkość na rozwiniętym pasku. Rozpoczyna się podróż w hiperprzestrzeni. W zależności od odległości do celu i maksymalnej prędkości silnika MT potrwa to od kilku minut do około godziny.
Po upływie określonego czasu statek zatrzyma się w przestrzeni międzyplanetarnej wybranego systemu docelowego. W kokpicie na ekranie głównym powinniśmy zobaczyć gwiazdę i (na ogół) krążące wokół niej planety (zdarzają się też gwiazdy bez własnego układu planetarnego). Przy użyciu niebieskiego sześcianu można zbliżać, oddalać i obracać elektronicznie przetworzony obraz z kamer zewnętrznych statku.
Jeśli udaliśmy się do nieodkrytego systemu, to od tej pory informacje o nim stają się dostępne w „encyklopedii”, a nasz nick pojawia się w polu „odkrywca”. Mamy też wtedy możliwość nazwania planet według własnego upodobania. Na ekranie głównym w kokpicie wystarczy kliknąć na wybraną planetę a poniżej pojawi się podpis „planeta bezimienna”. Po kliknięciu na nim pokaże się pole, w które należy wpisać wybraną nazwę i zatwierdzić. Od tej pory wpisana nazwa staje się oficjalną i powszechnie obowiązującą (chyba że aktualnie trwa konkurs na nazwę tej planety). Nadawanie nazw jest niezbywalnym przywilejem każdego odkrywcy, należy jednak pamiętać o zachowaniu wyczucia i podstawowych zasad przyzwoitości. W skrajnych przypadkach Galaktyczny Urząd ds. Nazewnictwa Obiektów Pozaziemskich może zmienić nazwę na bardziej stosowną lub ogłosić konkurs na nową. Gdy braknie nam pomysłów, możemy skorzystać z dostępnych w internecie generatorów nazw (http://www.wizards.com/starwars/planet_gen.asp# albo http://www.rancorpit.com/planetGenerator.shtml) lub pozostawić planetę do nazwania komuś innemu.
Jeśli nie zamierzamy eksplorować powierzchni żadnej z planet, możemy pozostać w przestrzeni międzyplanetarnej i wykonywać pomiary. Wystarczy włączyć skaner i co jakiś czas sprawdzać poziom paliwa oraz stan techniczny statku (w razie potrzeby dokonując napraw).
Jeśli jednak chcemy wylądować na powierzchni któregoś globu, warto najpierw zajrzeć do encyklopedii by dowiedzieć się o nim jak najwięcej. (Jeśli system był znany wcześniej, powinniśmy byli zrobić to jeszcze przed wyprawą). Kiedy wybierzemy odpowiednią planetę, zapamiętujemy jej nazwę i przechodzimy do kokpitu. Tutaj na ekranie głównym odnajdujemy ją i zaznaczamy kliknięciem (w niektórych przypadkach konieczne będzie manipulowanie niebieskim sześcianem). Wystarczy teraz wcisnąć odpowiedni przycisk na panelu kontrolnym by uruchomić napęd jonowy i rozpocząć podejście na orbitę planety. Przy standardowej prędkości potrwa to 100 sekund.
Kiedy statek znajdzie się na orbicie, ekran główny pokaże siatkę kartograficzną dzielącą powierzchnię na 120 sektorów. Na początku topografia planety jest nam nieznana i dlatego cały ekran jest ciemny. Jeśli posiadamy na pokładzie Geo-skaner, warto go w tym momencie użyć, aby poznać ukształtowanie powierzchni globu. Bardzo ułatwi to wybór miejsca lądowania. Kiedy po kilku minutach urządzenie zakończy pracę, ekran główny rozjaśni się i ukaże góry, doliny, wyspy, morza, jeziora itd. a także burze, jeśli te akurat występują na powierzchni. (Gdy inny pilot badał już daną planetę i wykonał geo-skan, od początku będziemy znali topografię planety).
Po zapoznaniu się z ukształtowaniem powierzchni zaznaczamy kliknięciem sektor, w którym chcemy lądować (jeśli nie wykupiliśmy amfibii, musi się on znajdować na lądzie), przesiadamy się do lądownika i uruchamiamy go wciskając przycisk na panelu kontrolnym. Pojazd odłączy się od statku i rozpocznie się schodzenie na powierzchnię planety. Po ok. 15 sekundach osiądzie na powierzchni globu.