Jeśli podczas lotu z jednego systemu gwiezdnego do innego wystąpi awaria silnika MT (albo komputer pokładowy pomyli współrzędne celu), to nasz statek zatrzyma się gdzieś po drodze w pustej przestrzeni kosmicznej. (Częstość występowania usterek określa cecha silnika – awaryjność. Normalnie wynosi ona 20%, ale może być wyższa w przypadku napędów o podwyższonej prędkości. Badania nad awaryjnością w laboratorium pozwalają obniżyć częstość występowania awarii.)
Na ogół wystarczy naprawić silnik przy użyciu dostępnych części zapasowych i ponownie go uruchomić aby kontynuować lot. Jeśli napęd nie został całkowicie zniszczony, a nie mamy czym go zreperować, można kontynuować lot z uszkodzeniem – wtedy podróż potrwa trochę dłużej, bo urządzenie pracować będzie mniej wydajnie.
Prawdziwy problem pojawia się dopiero kiedy silnik uległ całkowitemu zniszczeniu i nie mamy go czym naprawić, albo też gdy skończyło się nam paliwo. Niewiele można na to poradzić. Wysłanie wołania S.O.S. nie wchodzi w grę, bo nie da się precyzyjnie określić położenia statku. Można teoretycznie wysłać wiadomość o zdarzeniu na kanale ogólnym i poczekać aż komuś innemu przytrafi się coś podobnego. Jeśli taki pilot zauważy nasz statek, może oddać nam część paliwa i części zamiennych. Niestety oczekiwanie na pomoc może trwać nieraz wiele dni (na szczęście w pustej przestrzeni czynniki uszkadzające praktycznie nie występują). Ostatecznym, ale szybkim i pewnym, rozwiązaniem jest autodestrukcja statku. W tym wypadku jednak jest to raczej konieczność.